Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Sielanka


Opowieści Vahtrillum



Oto Opowieści Vahtrillum. To historia walki o utrzymanie harmonii i równowagi. Historia członków stowarzyszenia i ich walka za złem i chaosem. Dołącz do nas!



Dodaj do Ulubionych



Statystyka

Odwiedziło Vahtrillum 30458 osób.
Natomiast 3 zostawiło wpis.


Ksiega Gości

Dodaj do Księgi


Archiwum

2006
Sierpień
Lipiec


Ulubieni






Muzyka



Linki

Strona główna Vahtrillum
Kamienny Krąg
Stary Dworek
----------
Onet
Interia
Wirtualna Polska
Wyszukiwarka Google




"Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy."

Sielanka

Napisane przez Tomasza

Na skraju lasu było cicho i spokojnie. Thomson odebrał od kartografa mapę okolicy. Była w porządku, jednak nie wskazywała zadniego miejsca, które mogłoby sugerować ze Wiedźma się tam ukrywa… Bo skoro się ukrywa to na pewno nie w jakiejś oczywistej kryjówce. Najemnik przysiadł przy jednej z sosen rosnących na skraju lasu. Wyciągnął na ściółkę kilka swoich noży do rzucania, z których większość była już mocno sponiewierana. Thomson dobył jeszcze kilka mocnych sznurków, po czym rozejrzał się za jakimś kilkuletnim drzewkiem leszczynowym. Nie musiał daleko szukać, po chwili miał już urąbane mieczem drzewce do włóczni, które zamierzał zrobić. Zawsze szukał nowych kijów, gdyż wygodniej było mu podróżować bez nich. Po kilkunastu minutach Thomson rozpiął swój płaszcz i przyczepił sobie do pleców 3 włócznie samoróbki, a 4 wziął w dłoń. Noże, które mu zostały schował do kieszeni. Swój podróżny tobół umieścił w gęstych pokrzywach, gdyż podczas polowania tylko by mu zawadzał. Zabrał jednak tez swój łuk, choć po prawdzie strzelał tak sobie. Tak wyposażony wszedł w głębię lasu.
Na początku poruszał się po wydeptanych ścieżkach, starając się robić jak najmniej hałasu. Było to trudne, bo w lesie było cicho… za cicho. Thomson wiedział, że znalezienie kogoś znającego te gęstwiny nie będzie łatwe, jednak liczył na swoje szczęście, którego czasami mu nie brakowało. Ale tylko czasami… Najemnik zdał sobie sprawę, że nie może się spieszyć, tylko próbować znaleźć ślady ludzkiej obecności. Wszedł w pewnej chwili na całkiem rozległa polanę, która była zapewne małym wyschniętym jeziorem. Ważne, że w jej pobliżu znajdowało się małe źródełko wody. Thomson skosztował jej odrobinę, obawiając się, że może rzekoma obecność demonów w okolicach Rosslyn spowodowała jej zatrucie. Woda jednak okazała się świeża i dobra. Thomson rzucił wzrokiem na mapę. No tak. Jedyne źródło w promieniu kilku porządnych kilometrów. Nic dziwnego ze prowadziło do niego kilka ścieżek, które jednak już trochę zarosły. Okolica była naprawdę wyludniona. Thomson napełnił woda manierkę i położył się pod pobliskimi świerkami. Zakryty ich gałęziami postanowił czekać i obserwować, zamiast włóczyć się bez celu i tracić siły. Wnioskował, ze skoro Wiedźma do tej pory była tylko zwykłą gospodynią domową, to raczej nie ma pojęcia o poruszaniu się po lesie tak, żeby nie zostawiać śladów.
Nie mając nic do roboty oprócz leżenia, Łowca Głów wreszcie zrozumiał, dlaczego las był taki cichy… W ogóle nie było słychać śpiewu ptaków. A to było bardzo dziwne, bo las był w sumie bardzo duży i nietknięty cywilizacją. Jednak cos naprawdę musi się dziać w Rosslyn, skoro sama przyroda znamionuje takie niezwykłe objawy… Bo ptaki, owszem były, ale zachowywały się tak jakby tylko wszystko obserwowały. Tak się wydawało Thomsonowi. Czyżby jakaś świadomość wykorzystywała zwierzęta do celów zwiadowczych? Nagle Thomson musiał przerwać swoje myślenie, gdyż nagle przy źródełku cos zaszeleściło i przy wodzie pojawiła się sfora wilków. Na oko jakieś 10 osobników. Nie były to jednak zwykłe wilki, gdyż ich świecące na czerwono oczy świadczyły o większej niż zwierzęcej inteligencji. Miały też zbyt wielkie kły, a niektórym rozrosły się w ten sposób że nie mogły zamknąć paszcz. Tym również wystawały z grzbietów dziwne kościane narośla w kształcie rogów czy kolców.- Cholera! Zwierzęce demony!- zaklął Thomson. Nie pamiętał dokładnie nazw poszczególnych demonów, jednak wiedział, że to najsłabszy typ. Czekał jednak na rozwój wypadków, gdyż sfora wyglądała na patrol, który był gotowy do ucieczki na widok potencjalnego zagrożenia, aby donieść o zagrożeniu swojemu… przywódcy? Mistrzowi?- Thomson nie wiedział nawet jak to nazwać. Bał się, że demony mogą go wyczuć po zapachu… i chyba nawet wyczuły, gdyż zaczęły węszyć.
Łowca Głów po cichu wyciągnął miecz z pochwy. Była drewniana ,wiec nie robiła takiego hałasu jak metalowa.. Thomson ujął w drugą rękę jedną z włóczni. Strzelanie z łuku nie miało sensu, gdyż wilki przecież potrafiły biec bardzo szybko. Wtem demony podniosły łby jakby cos zauważyły, jednak nie patrzyły w stronę Thomsona, tylko w przeciwnym kierunku. Znowu coś zaszeleściło w gęstwinie i z lasu na polanę wtoczyła się ciężko stara kobieta z potarganymi włosami i podartym ubraniu. Była także nieludzko brudna. Demony nie zaatakowały jej. Thomson już wiedział, że to jest jego cel. Wiedźma przystanęła i zaczęła patrzyć na wilki. Wyglądało to na rozmowę, jednak odbywała się ona bez słów… One po chwili jakby cos zrozumiały, bo odeszły w swoją stronę śpiesząc się. Wiedźma jednak przyklękła przy źródle, napiła się, po czym z zanadrza wyciągnęła jakieś naczynie przypominające garnek, jakieś zioła i trochę zardzewiały nóż kuchenny. Thomson pomyślał, ze ta opętana kobieta chce splugawić źródło. Rozejrzał się. W zasięgu wzroku nie zauważył żadnych żywych stworzeń. Najemnik mógł spróbować zastrzelić wiedźmę łuku, jednak gałęzie świerku uniemożliwiały mu to. Musiałby się najpierw podnieść i dopiero wystrzelić, jednak wtedy wiedźma zauważyła by go zanim posłał by w jej stronę strzałę. Zdążyła by uciec. Thomson postanowił konwencjonalnie na nią wyskoczyć i zabić w walce wręcz.
Poderwał się z bronią w dłoniach i zaczął szybko biec w stronę staruchy. Ona zdążyła już wsypać swoje zioła do garnka wypełnionego wodą. Widząc nacierającego Thomsona chwyciła szybko naczynie i zaczęła uciekać w las. Łowca biegł za nią, między drzewami nie mógł rzucić włócznią. Po minucie pościgu, wiedźma odwróciła się gwałtownie i z jej wyciągniętej ręki wystrzelił w stronę najemnika piorun. Thomson jednak zdążył schować się za sosnę. Był zaskoczony, nigdy nie słyszał ,by wiedźmy używały takiej magii. Widząc, że starucha ucieka, znów zaczął ją gonić. Ona gorączkowo trzymała swoje naczynie. Uważała ,żeby zawartość się nie wylała. Biegła wiele wolniej od Thomsona. Najemnik wiedział, że mu nie ucieknie wiec zwolnił, będąc przygotowany na potencjalny atak magiczny. Wiedźma biegła coraz w głębiej w las. Thomsonowi nie zawsze udawało się robić unik przed gałęziami, które raz po raz uderzały go po twarzy. Nagle czarownica zniknęła Thomsonowi z oczu. Łowca Głów przystanął. Po chwili jednak podszedł do przodu. Okazało się, że w lesie znajduje się głęboki na 2 metry dół… Dół w którego środku znajdowało się wejście do podziemnej ziemianki. Thomson nie namyślając się skoczył do środka. Widok ,który zastał przeraził go.
W środku było wszechstronne mroczne pomieszczenie oświetlone ogniskiem, dookoła którego walały się ludzkie wnętrzności. Na ścianach były poprzybijane ludzkie i zwierzęce głowy. Czuć było odór zgniłej krwi i rozkładu. Przy ognisku siedziały dwa kobiece demony, z ludzkimi, poszarpanymi jelitami w formie naszyjników. Kiedy zobaczyły Thomsona rzuciły się na niego. Najemnik opanował mdłości i zasłonił się włócznią. Próbował odskoczyć do tyłu, ale dół był bardzo wąski i Łowca Głów uderzył plecami o jego krawędź. Wejście do ziemianki na szczęście było małe i 2 succuby nie zmieściły się w nim naraz. Thomson wyprowadził pchnięcie włócznią starając się trzymać demony na dystans. One jednak wskoczyły znów do jaskini. Thomson nie mógł próbować wyjść z dołu bo zaatakowałyby go od tyłu. Musiał więc walczyć. Wskoczył do ziemianki i kolejnym pchnięciem włóczni trafił jednego succuba w brzuch, jednocześnie zasłaniając się mieczem przed szponami drugiego. Zablokował cios, uderzył końcem miecza, nie trafił, jednak demon odskoczył, i Thomson mógł szybko obciąć głowę demona nadzianego na włócznie. Najemnik puścił włócznię, i zaatakował mieczem drugiego succuba. Tamten bronił się zaciekle, jednak po chwili upadł z rozciętą szyją. Thomson chwycił włócznię. Usłyszał w oddali, w lesie ujadanie i wycie innych demonów, które musiały wyczuć walkę.
Thomson dusił się w tej ziemiance… znów chwyciły go mdłości. Rozejrzał się i zauważył, że w ścianie znajduje się otwór prowadzący do innego pomieszczenia. Wszedł tam powoli. Zobaczył klęczącą Wiedźmę, która teraz wydawała się mniej przestraszona. Popatrzyła wyniośle w oczy Thomsona. Łowca kopnął. Potoczyła się w kąt. Thomson przybił jej ramię włócznią do ziemi. Ziemiankę przeszył krzyk, a raczej bolesne wycie. Z barku wiedźmy trysnęła krew. Wlepiła teraz obłąkane wściekłe spojrzenie w Thomsona. Thomson nie spieszył się, choć za chwilę do kryjówki miały wpaść demony. Wycedził:- Co jest w tym garnku, wiedźmo?!- To miało mi zapewnić przemianę! Miałam być silna!- krzyczała starucha!- Nie mam czasu. Załatwię Cię szybko… Jestem tylko łowcą głów a nie sadystą… tak jak ty i te demony! Thomson wyciągnął drugą włócznię i pchnął wiedźmę w brzuch. Kolejne krzyki.. Najemnik wyrwał ją z wnętrzności staruchy i pchnął jeszcze kilka razy. Kiedy ciałem opętanej kobiety wstrząsały już tylko drgawki, Thomson spojrzał na tak cenne dla czarownicy naczynie.
Wtem do pierwszego pomieszczenia wpadły rozszalałe hurosy. Thomson rzucił w pierwszego włócznią raniąc go bardzo poważnie. Inne zaczęły pchać się jeden przez drugiego. Było ich tyle, że Thomson broniąc się został przyciśnięty do ściany. Wyciągnął kolejną włócznie. Umiejętnie blokował nią ataki, póki drewniany drzewiec nie pękł. Demony były tak oszalałe ,że szybko ginęły nie robiąc żadnych uników. Thomson kilkukrotnie został draśnięty przez ich pazury, jego ubranie był zrujnowane. Udało mu się odeprzeć atak, jednak hurosy nie były przecież zbyt wielkim wyzwaniem. Thomson dyszeć ciężko popatrzył znowu na naczynie, w którym zioła i woda stały się teraz zielono-żółtą mazią. Nachylił się nad nim, powąchał zawartość dostał zawrotów głowy, jego prawa ręka szukając oparcia plasnęła o wodę w garnku. Thomson nie poczuł jednak oparzenia ręki, gdyż stracił przytomność.
Thomson był otoczony ciemnością. Wokół panował cichy szum, podobny do szumu wody. Próbował się rozejrzeć, jednak nie mógł poruszyć żadną częścią ciała. Ciemność nagle zaczęła go naciskać, poczuł wszechogarniający ból. I nagle Błysk światła. Obraz kamiennego kręgu. Jacyś ludzie stojący na jego krańcach. Nie można dostrzec ich twarzy. Kolejny błysk, upadające drzewa. Niski , przerażający śmiech przeszywający duszę do samej głębi. Znów naciskająca na ciało ciemność. Krzyki mordowanych ludzi, przeplatane śpiewem chórów. Śmiechy i narzekania jednocześnie. Radość zabijania, porażka cierpiących. I głos mówiący: Chaos nowym porządkiem, porządek przeszłością, ułudą kontroli, pogonią za lepszymi czasami. I znowu błysk, nacierająca na warowny gród niezliczona armia i unoszące się nad nią skrzydlate istoty. A w oddali jakaś wielka, przypominająca człowieka sylwetka z tej przytłaczającej ciemności…
* * *

Thomson otworzył oczy. Jego nieprzytomność musiała trwać kilka sekund, gdyż te kilka hurosów, które zabił, nadal drgały. Thomson spróbował stać, obraz falował mu przed oczami. Wydawało mu się, ze ziemianka wypełniona jest jakimś pulsującym zielonym obłokiem. Najemnik zauważył jakaś kobiecą sylwetkę, która spokojnie szła w jego kierunku. Łowca Głów z każdą sekunda czuł się coraz. Nie czuł wokół siebie żadnego zagrożenia, jednak postanowił wyjąc jeden z noży, których nie przekształcił we włócznie. W swoich szczątkach ubrania znalazł jednak tylko jeden, ledwo trzymający się w kieszeni.
Sylwetka zbliżyła się na Thomsona na odległość pół metra. Thomson zauważył, ze jest to piękna, czarnowłosa kobieta o dziwnych płonących na żółto oczach. Thomson zorientował się że to na pewno succub, próbował się zasłonić, jednak poczuł ból w boku. Krzyknął.. Chwycił się za bok, ale wyczuł czyjąś rękę wbijającą mu się w brzuch. Ból był coraz większy, Thomson spojrzał na twarz demona, wykrzywioną grymasem szału i wściekłości. Ostatkiem sił osunął się na podłoże. Ucisk zelżał, bo dłoń succuba wysunęła się z ciała Thomsona, który ostatkiem sił kopnął demona. Succub jednak nic sobie nie robił z rozpaczliwych starań Thomsona o przeżycie. Delektował się jego cierpieniem, karmił się nim. Najemnik skulił się na ziemi, plując krwią. Odruchowo przycisnął dłoń, która wcześnie wpadła do naczynia z mazią, do swojej rany. Nagle ból zelżał. Thomson poczuł w sobie nowe siły. Udał, że traci przytomność. Demon zaczął się śmiać, chwycił Thomsona za ramię i odwrócił go na plecy. Chciał mu całkiem rozpruć brzuch aby żerować na jego ciele, jednak kiedy już miał to zrobić, Thomson zerwał się i chwycił succuba za szyję. Zaczęli się siłować. Demona okazał się silniejszy i rzucił najemnikiem o ścianę. Demon rzucił się na Łowce Głów, jednak gwałtownie się zatrzymał podparty włócznia, która na szczęście dla Thomsona leżała przed chwilą pod ścianą. Najemnik wykorzystał nią i teraz atakujący go demon zawisł nad ziemią nadziany na ostrze, które coraz bardziej zagłębiało się w jego cielesnej powłoce. Thomson przeczołgał się przy ścianie na drugi koniec pomieszczenia po swój miecz. Kiedy już miał go w ręce, uciął głowę demonowi.
Najemnik pozbierał swoje narzędzia pracy. Odciął również głowę czarownicy i zawinął ją w tobołek zrobiony z resztek swojego płaszcza. Był to dowód dla Jagara. Najemnik znalazł tez małe naczynie w które nabrał trochę mazi z naczynia wiedźmy. Wiedział, że nie powinien jej ze sobą zabierać, jednak nie mógł się powstrzymać. Po chwili znów usłyszał w oddali wycie demonów. Wiedział ze kolejnej potyczki nie przeżyje wiec szybko rzucił się ze swoimi rzeczami do wyjścia, wyczołgał się z dołu, po czym zaczął uciekać w stronę Rosslyn.


Joanna 3/08/2006 11:23:04 [Powrót] Komentuj



masz super blo9g! serio!wpadnij do mnie czasem!
inna 3/08/2006 13:25:58
| brak www IP: 87.105.18.18